sobota, 6 kwietnia 2024

Pierwszy Rozdział " Jenna Rosalie Morell: Mroczne Uwodzenie Śmiercią"

 Hejka, ludzie,

 Oto pierwszy rozdział pierwsezgo opowiadania, które wstawiam. 

Tytuł opowiadania : Jenna Rosalie Morell : Mroczne Uwodzenie Śmiercią


Jest rok 1724, a akcja dzieje się w Szkocji 

Młoda detektyw, pierwsza kobieta na tym stanowisku ku nie zadowoleniu wielu mężczyzn w tamtym czasie  - Jenna Rosalie Morell zostaje poproszona przez ród Lennox o rozwiązanie morderstwa, przyjaciela ich rodziny.

Zagadka, okazuje się być bardzo zawiła nie tylko ze względu na samo śledztwo ale również, że panicz Gabriel Sebastiano Lennox, przyszły spadkobierca rodu zwrócił na nią szczególną uwagę. 

Obowiązek i niespodziewana namiętność bardzo miesza w głowie Jenny Rosalie i nie raz bywa sfrustrowana co kończy się od czasu do czasu wypiciem całej butelki wina. 


Kto zabił? Jakie sekrety skrywa rodzina Lennox? Czy Jenna Rosalie ulegnie pokusie pożądania Gabriela Sebastiana? Na te pytania możecie znaleźć odpowiedź tylko czytając historię.




1


 Jenna Rosalie Morell nie była wielką pięknością. Nie była też jakaś wielką brzydotą. Miała długie rude włosy z reguły pofalowane albo upięte w wysokiego koka z opuszczonymi kilkoma kosmykami włosów przy twarzy. Najczęściej nosiła w uszach misternej roboty kolczyki z rubinami. Miała bladą i delikatną cerę. Lekkie muśnięcie słońca i już miała kilka czerwonych plam w odkrytych miejscach. Jej wzrost był przeciętny ledwie metr sześćdziesiąt.

Mimo młodego wieku zaledwie dwadzieścia siedem miała już za sobą dużą tragedię. Jej rodzice zostali zamordowani pięć lat temu. Przez kilka lat odczuwała sporej wielkości rozpacz oraz depresję. To był dla niej bardzo bolesny okres ale tylko ze względu na ojca. Z matką nie miała najlepszych relacji ani za dzieciństwa ani też w późniejszych latach, a pogorszyło się gdy Jenna Rosalie postanowiła nie tylko studiować co w tamtym czasie nie było dobrze widziane by kobieta była zbyt wykształcona ale również dlatego, że wybrała kierunek kryminalistyczny. Często się więc o to kłóciły. Matka Jenny Rosalie była naprawdę wybuchową kobietą. Z Adeline Beatrice Morell nie wielu się chciało wadzić i z reguły przytakiwano jej bez sprzeciwu. Tylko Jenna Rosalie nie miała zamiaru się ugiąć przed matką.
Jej ojciec, Trever Thomas Morell był jednak dumny z córki. Kochał fakt, że jego jedyne dziecko będzie pierwszą kobietą w historii, która zostanie detektywem. Zawsze ją wspierał i nie raz pociągał za odpowiednie sznurki żeby spełniać marzenia Jenny Rosalie. Dla niej tata nie był tylko ojcem. Był też powiernikiem i przyjacielem. Fakt więc, że to jego zamordowano zostawił na niej gorycz. Matka była jej obojętna i choć było jej bardzo źle patrzeć na jej odciętą głowę od ciała i powieszoną na żyrandolu jak kpinę z rodu Morellów to nie czuła nic więcej. Jednak głowa jej ojca powieszona przy oknie była o wiele gorsza. Zamarła w tedy i nie wiedząc kiedy ryczała z łzami i bólem w ramionach swojego lokaja Andersa Piere'a Lockseya. W tamtym momencie była na drugim roku nauki i przygotowania do zawodu. Została wyznaczona jako asystent bo nauczyciele z uczelni stwierdzili że morderstwo jej rodziców będzie idealnym pierwszym startem do zobaczenia jak wygląda niezbyt przyjemny urok tej pracy.
Jenna Rosalie w tedy ledwo była się otrząsnąć z przedstawienia jaki zrobił morderca z jej rodziców. Na szczęście jednak detektyw prowadzący sprawę był dla niej wyrozumiały i bardzo dokładnie wypytywał ją o samopoczucie i dawał rady nie tylko w sprawie roboty ale i też dalszego życia przy traumie.
Mordercą rodziców okazał się jeden z zacieklych wrogów jej ojca, który wisiał rodzinie Morell sporą kwotą pieniężną.

W dniu w którym zaczynamy naszą opowieść o tej wspaniałej pannie detektyw, Jenna Rosalie siedziała na werandzie rodzinnej rezydencji, którą odziedziczyła wraz z wieloma innymi rezydencjami oraz pokaźnym majątkiem w skarbcu mogącym wykarmić co najmniej dwadzieścia pokoleń. Było bardzo słonecznie i ciepło jak na marcową pogodę. Tak ciepło że mogła po prostu siedzieć w lekko ciepłym pledem na plecach i sukni z czerwonego materiału z obniżonym ramionami. Popijała spokojnie kawę i jadła śniadanie w postaci naleśników.
Wspominała kilka chwil gdy ojciec gdy była dzieckiem brał ją na kolana i uczył wszystkiego co powinna wiedzieć głowa rodu Morell. Choć dla większości dzieci uczenie się historii, zawierania umów z innymi rodami żeby wynieść z nich korzyści od obu stron byłoby nudne dla Jenny Rosalie było to fascynujące. W wieku dwunastu lat mogłaby już objąć funkcję głównego przedstawiciela rodziny. Matka nie była zadowolona że córka miała zajmować się majątkiem i biznesami rodzinnymi. Jak większość ludzi uważała, że kobiety powinny zajmować się organizowaniem małych przyjęć, dbaniem o dom czy wychowywaniem dzieci. Często kłóciła się z ojcem, że za bardzo rozpieszcza Jennę Rosalie. Chciała żeby majątek po ich śmierci objął daleki kuzyn mieszkający w dalszym kraju. Jednak ojciec powiedział, że nie powierzy funkcji dbania o nazwisko Morell komuś kto nawet nie nosi tego nazwiska. Skoro los nie chciał dać męskiego potomka to właśnie córka będzie odpowiedzialna za przyszłość rodu.
Jenna Rosalie nigdy nie była bardziej dumna i wdzięczna za zaufanie jakie jej tata w nią pokładał. Każdego dnia do teraz dbała o to by ta wiara była zasłużona. Nie wdawała się w skandale, mężczyzn w większości przypadków odpychała ponieważ nie wierzyła, że któryś z nich byłby odpowiednim współmałżonkiem. Chciała być z kimś kto by ją szanował nie tylko za wygląd, czy pozycję ale też i za jej osobowość. Pragnęła mężczyzny który nie tylko naciskałby na ślub i spłodzenie potomka ale i też by z nią rozmawiał, traktował na równi i lubił się z nią śmiać i spędzać dużo czasu. Większość jednak mężczyzn widzieli jej tylko nie brzydką buzię oraz wielki majątek. Żaden tak naprawdę nie widział prawdziwej jej. To czasem bolało. Przez lata robiła co mogła by nie tylko jej majątek był ważny ale też i ona sama. Jej zasługi, osobowość i umiejętność podejmowania ważnych decyzji. Również fakt, że nie była typową damą.
Zabawne a zarazem smutny dla niej był fakt, że mieli ją za głupiutką gęś gdy była mądrzejsza i bardziej podstępna od nie jednego mężczyzny. Chwilami myślała, że do końca życia pozostanie starą panną z pustą rezydencją jedynie ze szwędającymi się służącymi. Jak dotąd jedyny przedstawiciel przeciwnej płci który spełniał większość jej wymagań był Anders Piere. Ale przecież nie mogłaby za niego wyjść. . Po pierwsze był już żonaty po drugie był już po sześćdziesiątce. Westchnęła od tego rozmyślania.

Jej rozterki wyrwała położona nagle na jej ramieniu ręka przez jej lokaja.
- Panienko, dzwonił telefon w sprawie pracy detektywistycznej. To lord Adriano Teodor Lennox. - Powiedział cicho.
Jenna Rosalie zdumiala się. Znała rodzinę Lennox. Byli przyjaciółmi rodziny. Ostatni raz tak naprawdę widziała ich wszystkich na pogrzebie rodziców. Adriano Teodor objął w tedy mocnym pocieszającym uściskiem. Pozwolił jej płakać na jej ramieniu. Jego córki Pamela Patricia, Dahlia Dominique i Vanillia Victoria również złożyły jej kondolencje. Z Dalią Dominique nieźle się dogadywała. Obie potrafiły nawet się pośmiać w swoim towarzystwie. Z Pamelą Patricią bywało nieco niezręcznie ale z szacunkiem, Vanillia Victoria była raczej cichym cieniem wśród swojego rodzeństwa. Jednak jedyny syn państwa Lennoxów, Gabriel Sebastiano był dla niej wyjątkowo irytujący i frustrujący. Jako dzieciak ciągle ciągnął ją za włosy, podbierał pracę, którą zlecał jej ojciec żeby mu pomóc i patrzył na nią dziwnie. Był zagadką dla niej i nigdy go nie potrafiła zrozumieć. W późniejszych latach nie widywali się zbyt często tak samo jak i z resztą tej rodziny ale chodziły o nim plotki. Podobno miał już na swoim koncie całe morze kobiet. Żadnej jednak nigdy nie przyprowadzał do rezydencji Lennox. Po prostu gździł się z nimi po kątach. Same myślenie o Gabrielu Sebastiano napełniało Jennę Rosalie nie smakiem i obrzydzeniem.
- Już idę. - Powiedziała i ruszyła do gabinetu z zaciekawieniem o co mogło chodzić. Lennox nie byli biedni i mieli wielu detektywów z którymi zawierali sojusze więc było to dla niej dziwne, że tym razem zwrócili się do niej i to po tylu latach.
Wybrała numer Lennoxów z dziwnym uczuciem, że ta interakcja coś zmieni w jej cichym życiu.
- Tu rezydencja państwa Lennox w czym mogę, służyć? - Usłyszała znajomy głos ich starszego lokaja, Charlesa Dariusa.
- Witaj, Charlesie Darius. Tu Jenna Rosalie Morell, podobno twój pracodawca ma dla mnie jakaś ważną sprawę - Powiedziała grzecznie ale i też z dozą majestatu.
- Och, już wołam pana Lennoxa. Proszę poczekać chwilę, panno Jenno Rosalie. - Odpowiedział z szacunkiem Charles Darius.
Przez chwilę słyszała tylko ciche. Ale pięć minut później był dźwięk ponownego podnoszenia słuchawki.
- Jenno Rosalie? - Usłyszała dość głęboki głos mężczyzny.
- Tak to ja, panie Adriano Teodorze. Słyszałam, że potrzebuje Pan pomocy detektywa, prawda?
- Rzeczywiście potrzebuję, Słońce.

Słońce, przydomek, który ten przyjaciel rodziny nadał jej gdy miała zaledwie pięć lat. Było dziwnie ponownie go usłyszeć po pięciu latach bez odzewu.
- Mam przeczucie drogi Panie, że jest szczególny powód, że dzwoni pan do mnie w tej sprawie, mam rację?
- Oczywiście jest. Widzisz dwa dni temu, ktoś uciął innemu staremu mojemu znajomemu język i zadźgał go bez żadnej litości. Mógłbym poprosić jednego z detektywów, których mam interesy ale mój syn, wspaniałomyślny Gabriel Sebastiano dobrze zauważył, że zbyt długo nie pamietaliśmy, o tobie skarbie za co naprawdę nam przykro. Miałem tak wiele na głowie co wcale nie jest za dobrą wymówką, żeby zaniedbać obowiązki jako twojego ojca chrzestnego. Naprawdę mi z tego powodu przykro i wstyd. Przyjmij proszę, przeprosiny od starego glupca, Słońce.

Jenna Rosalie westchnęła wewnętrznie. Sama też kompletnie zawaliła sprawę z utrzymywaniem kontaktów z rodzinnymi przyjaciółmi i nie tylko z Lennoxami ale też i cóż ze wszystkimi innymi. Będzie musiała w końcu to naprawić. W końcu jest ostatnią głową rodziny Morell. To było naprawdę niefortunne, że to irytujący Gabriel Sebastiano o tym przypomniał swojemu ojcu i jej samej.
- Nie ma za co przepraszać, panie Adriano Teodor. Sama też kompletnie o tym nie pomyślałam. Najpierw strata i żałoba a później tona biznesowych nie dokończonych spraw, które mój biedny papo, którego mimo wszystko świecę jego pamięć każdego dnia niestety nie zdążył dokończyć przed śmiercią. Również ponoszę tu winę. - Powiedziała z goryczą do samej siebie, że zaniedbała stosunki ze wszystkimi rodami, które jej ojciec tak bardzo cenił za życia.
- Nie bądź dla siebie zbyt ostra, moja miła. To był bardzo trudny dla ciebie czas. Również tęsknię za Trevorem Thomasem. Był wspaniałym człowiekiem, przyjacielem i partnerem do biznesu. Ciągle wspominam jak palił te cygara powoli jakby nie chciał, żeby kiedykolwiek się skończyły i to jak bardzo dbał, żebyś była doceniana. Na każdym kroku mówił, że jego mała dziewczynka jest taka mądra i niezależna i utalentowana w wielu dziedzinach. Byłaś jego prawdziwym klejnotem życia. Jestem pewien, że gdziekolwiek teraz jest patrzy na ciebie i ciągle cię podziwia nad niebiosa. - Powiedział wyczuwając, że się gani w duchu.
- Więc kiedy miałabym przyjechać zacząć pracę? Domyślam się że, sprawa jest pewnie pilna, prawda? - Spytała nie chcąc myśleć, że jej tata z pewnością by ją obserwował za grobu. Nie była jednak religijna. Wręcz przeciwnie była na wskroś nie wierząca co jeszcze bardziej różniło ją od większości ludzi. Wiedziała jednak, że jeśli faktycznie Niebo istniało i ludzie mogli obserwować w nim swoich żyjących bliskich to jej tata na pewno nie przypuszczał żadnej okazji żeby obserwować jej dalsze losy. Pewnie był rozczarowany nią za niedociągnięcia. Matka pewnie ciągle kręciła głową, że nie jest typową damą.
- Najlepiej by było gdybyś przyjechała jutro o drugiej w południe,Słońce. Wszyscy się cieszymy, że znów cię ujrzymy, kochanie. Dahlia Dominique nie może się doczekać, żeby znów z tobą rozmawiać. - Odparł serdecznie lord Lennox.
- Dobrze, będę o drugiej. Do zobaczenia, panie Adriano Teodor. - Powiedziała Jenna Rosalie i odłożyła słuchawkę.

Kilka godzin później dalej myślała o poprawach stosunków z zaprzyjaźnionych rodów z rodziną Morell, które tak niedbale olała. Później kręciła myśl o rozwiązaniu zagadki Lennoxów i ich zamordowanego przyjaciela. Doszła też myśl, że będzie musiała znosić częste towarzystwo Gabriela Sebastiano co wcale jej nie było na rękę. Nie chciała się kręcić w jego towarzystwie jeśli nie było to absolutnie konieczne. Krzywiła się z nie smakiem wyobrażając sobie jego denerwujący uśmieszek i nawyk ruszania brwiami. Mając kompletnie dosyć na dzisiaj oznajmiła Andersowi Piere'owi, że jutro o drugiej ma przygotować pojazd na pierwszą w południe i udała się na spoczynek.

To koniec rozdziału pierwszego.

Zachęcam do komentowania i wyrażania opinii. 

* Rosabella




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drugi Rozdział Jenna Rosalie Morell : Mroczne Uwodzenie Śmiercią

  Hejka kochani, Oto drugi rozdział Jenna Rosalie Morell: Mroczne Uwodzenie Śmiercią" Zapraszam do komentowania, wyrażania opinii. 2 Je...